sobota, 18 kwietnia 2015

Hopsasa.

Pogoda z gatunku: albo leje, albo wieje skłania do robienia rzeczy mało produktywnych. Ćwiczące panie z Fejsbuków wdziały natomiat kolorowe najacze i w pozycji deski wchłaniają spirulinę, popijając koktajlem z jarmużu. Nie jest to wcale głupie rozwiązanie, walcząc z tym armagedonem za oknem podążam czasem ich śladem, ale z utęsknieniem czekam na sprzyjającą aurę, która pozwoli mi nie zakładać już słuchawek w charakterze nauszników. Póki co, nie tracąc humoru, bawię się w stylu indoor lub outdoor-ale-tylko-trochę:

To ja, wielobarwny ptak. W tle mural Miry Kubasińskiej w Otwocku. Zdjęłam kurtkę na 4 minuty, co uważam za akt odwagi i poświęcenia dla sztuki.

W tak zwanym międzyczasie świętowaliśmy okrągłe, z grubsza szesnaste, urodziny Michała. Festiwal ten trwał blisko trzy tygodnie, począwszy oczywiście od wchłonięcia dzikich kilogramów sushi poprzez inne rozpusty usprawiedliwiane natychmiast tak ważną okazją. Zakończyło się (?) to wszystko spotkaniem w gronie miłych ludzi, których pozdrawiam. Serdecznie.

Przykładowe potrawy z niekończącego się cyklu świętowania.

Zasadniczo im człowiek starszy, tym trudniej o zorganizowanie spotkania z bliskimi, więc mocno doceniam każdą kawkę, wypad czy spacer. Nie ma też żadnego godnego substytutu chwil spędzanych we dwoje. Ponieważ jednak wybornie dogaduję się z samą sobą, lubię też sobie po ludzku poprzebywać solo z książką. Znaczy się prawie solo, bo nasz kot, oficjalnie już przechrzczony na Klocusia, najwidoczniej woli dogadywać się jeszcze z kimś. Rozkłada się w dziwacznych, zupełnie niekocich pozycjach i trawi, kontemplując swoje kocie jestestwo. Ewentualnie zażera moje książki:

O wiośnie przypominają świeżo otrzymane kwiaty (dziękuję ;), a o posiadaniu kota nadgryzione rogi utworu Eugenidesa. Klocuś traktuje słowa o pożeraniu książek bardzo dosłownie.

Klocuś-pożeracz pilnuje gospodarstwa z perspektywy lodówki.

Ponieważ jednak nie każdy czworonóg ma szanse na takie życie, jakie wieść powinien, apeluję o pomaganie. Ile się da. Poniżej przykład pomocy z profitem: w aukcji Koterii wylicytowałam kubeczek, który wypisz wymaluj przedstawia mojego małego szkodnika podczas uprawiania dzikich harców. Hopsasa. Zachęcam do pomagania braciom mniejszym.

Hopsasa! Pomagamy.


I tym optymistycznym akcentem życzę udanej wiosny.

No i jeszcze Mira Kubasińska.




4 komentarze:

  1. Eeeej, to pierwsze foto jest mega-artystycznie-genialne!
    Czyli Kot już ma w papierach Klocuś, nie Raskolnikow? Brzmi uroczo, rzekłabym, że nawet bardziej "kocio". O i patrz, nawet książki pożera. Pewnie usłyszał o tym gdzieś w telewizji i wziął zbyt dosłownie. Nie, czekaj, wróć, we TI WI nie mówią o książkach.
    Pozdropozdro, miłej wiosny!! I dzięki za nutę miłą na uszko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wbijaj do Otwocka, też możesz sobie poczynić taką sesję, artyzm jak ta lala :D A teraz - uwaga - zaskoczenie - we tiwi mówią o książkach! Polecam program TVP Kultura. Co tydzień w sobotę leci „Cappucino z książką”, zresztą można sobie obejrzeć onlajnowo łotu: http://vod.tvp.pl/audycje/kultura/cappuccino-z-ksiazka
    Ale to chlubny wyjątek, rzeczywiście, na reszcie kanałów gwiazdy skaczą na główkę do basenu bez wody.

    Klocuś najwyraźniej słuchał jedym uchem i wtranżala beletrystykę aż miło. Popo-poz-z-dro, czekamy na wiosnę :D!

    OdpowiedzUsuń
  3. hej:) z różnych przyczyn musiałam przenieść swojego bloga, w związku z tym http://madlenintheworldofchocolateandsweets.blogspot.ie/ jest teraz pod adresem https://intheworldofchocolateandsweets.wordpress.com/... zapraszam, jeśli dalej masz ochotę do mnie zaglądać:)
    madlen89
    teraz pod nazwą mollymadeline

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. p.s. Pozdrowienia dla Klocusia:)

    OdpowiedzUsuń