niedziela, 26 października 2014

Jak zjeść ciastko i mieć ciastko.

Odpowiedź na powyższe pytanie jest banalnie prosta, drodzy Watsonowie. Należy mieć dwa ciastka. Bądź więcej.

Riki tiki, składniki.

Ciasto, ciastko, ciastunio - żadna to różnica, przecież jak słodkie to dobre. Naturalnie można udać się do sklepu celem zakupu i późniejszej konsumpcji, ale przecież jesteśmy profesjonalistami z dużą domieszką perfekcjonizmu i chęci do rozwoju na wielu polach. Prawda? 

No może i nieprawda, ale i tak przyjdzie moment, kiedy człowiek znudzony ciągłym zajadaniem wielką łychą Nutelli ze słoika będzie miał ochotę na coś odmiennego. I nastanie ciasto.

Wybór składników do każdego ciastunia, w tym i naszej dzisiejszej tarty, należy w dużej mierze do Ciebie. Na ten przykład cukier można zastępować ksylitolem. Zależy to w zasadzie tylko od ilości posiadanych nakładów finansowych i grzybów w układzie pokarmowym. Podobnie zamiast jabłek można zaaplikować śliwki i wielu innych przyjaciół z fruktozą.

A czy Ty upiekłeś dziś ciasto?

To co, zaczynamy?

Do dzisiejszego ciastunia potrzebujemy takich składników jak: 

  • mąka, ze 2 szklanki będzie całkiem git
  • niecała szklanka cukru (albo zdrowszego substytutu. Ja tylko ostrzegam.)
  • 2 jajka
  • ćwierć kostki zimnego masła
  • 3-4 jabłka albo inne owocki
I proszę państwa, robimy takie numery:

1) To, co powyżej, oprócz jabłek, miksujemy w elegancki sposób, przy czym z jajek wielkim wysiłkiem musimy wydzielić tylko żółtka, białka eksmitujemy zaś do lodówki. Wycieramy ściany z ciasta. Z siebie jeszcze się nie opłaca, wszakże będziemy używać cukru.

2) Robimy, niczym żuczek gnojarek, radosną kulkę, którą wrzucamy do lodówki na godzinę. W tak zwanym międzyczasie obrane jabłka ostrożnie kroimy w małe kawałki. 

3) Opatrujemy palec, nie przejmując się zbytnio upływem krwi. Wskazówka: podniesienie łapki w górę sprawi, że jeszcze dugo nie zemdlejesz. Może i nic sobie nie pokroisz, ale jesteś przytomny.

Jeżeli nie masz telewizora, nie masz się czym martwić. Widok iście fascynujący.

4)  Z pomocą bliskich być może uda Ci się podsmażyć jabłka z odrobiną cukru tak, żeby - cokolwiek to nie znaczy - puściły sok (hyhy). Można dodać cynamonu, megauzależnieni od słodkości niech wleją jeszcze 3 łychy miodu. Słit. Mieszamy toto aż się zrobi brązowe, potem niech sobie postygnie.

5) Przypominamy sobie o białkach w lodówce. Dodajmy do nich jeszcze trochę cukru ksylitolu, a co! To jeszcze zmiksujmy to na jednolitą masę na bis.

6) Teraz przypominamy sobie, że nie mamy, nie mieliśmy i nie będziemy mieć wałka. Ale - zupełnie nie wiadomo skąd- mamy przecież butelkę. Pustą. Z powodu braku lepszego pomysłu wałkujemy ciasto na placuszek, część odkładamy na kruszonkę.

7) Googlujemy czym jest kruszonka.

8) Rozwałkowane flachą placuszki wkłądamy do śliskiej od masełka tartownicy. Następnie z pasją i namiętnością przekłuwamy ciasto widelcem i wstawiamy je na do nagrzanego na 200 stopni piekarnika. Na 15 minut, nie więcej.

9) Okej, to nie Twoja wina, że internet jest tak pasjonujący, troszkę przyczerniałe ciasto moża przykryć podsmazonymi jabłkami. Co też niniejszym uczyń w połączeniu z masą z białek.

Cukier na cukrze, mniam!

10) Już wiesz co to jest kruszonka! Tak tak, to takie fajne paski, które zawsze są na ciastach w kreskówkach. Możesz więc wywałkować swoimi łapkami paseczki, możesz też zetrzeć na tarce. Tak czy siak, lepiej już nie dodawaj cukru. Zbyt dużo.

No i co? Ciasto! Poczekaj choć trochę, aż ostygnie. Zjedz, a w razie potrzeby wszystkie powyższe czynności powtórz. Z konsumpcją włącznie.


11 komentarzy:

  1. Wykonalam.
    Punkt numer 3 nie zostal zastosowany.
    Ciacho----> pycha!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, to dobrze, że obeszło się bez rozlewu krwi. Smacznego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczne! Choć jestem niezwykle oporna w kwestii gotowania i pieczenia, to ten przepis mnie urzekł ;-) Wypróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęcam, zachęcam i pozdrawiam serdecznie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo sympatycznie przedstawiony przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  6. przepis super! napewno wyprobuje..wyglada apetycznie :)
    jolahogg.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
  7. "Cukier na cukrze" - tak jak lubię :D a na cukrze jeszcze trochę cukru... Jutro piekę ciasto!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, powinnaś wydać książkę kucharską :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytajac powstrzymywalam slinotok.
    Chociaz u mnie z powodu braku piekarnika najwiekszym kunsztem pracy cukierniczej jest sernik na zimno

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam do mnie :D A sernik na zimno jest i tak przemega, więc nic straconego :)

    OdpowiedzUsuń